Życie z osobą uzależnioną – od alkoholu, narkotyków, hazardu – zmienia nie tylko ją. Zmienia też tych, którzy są najbliżej. Stopniowo, często niezauważenie, uwaga, emocje i codzienne decyzje zaczynają krążyć wokół cudzego problemu. Ten stan nazywa się współuzależnieniem.
Pojęcie to wyrosło z doświadczeń terapeutów uzależnień, którzy zauważyli, że bliscy osób uzależnionych także cierpią – i że ich cierpienie ma swoją specyficzną postać. Współuzależnienie nie jest diagnozą ani chorobą. Nie jest też słabością charakteru. To sposób przystosowania się do sytuacji, która przekracza możliwości jednego człowieka.
Jak to wygląda od środka?
Każda historia jest inna, ale wiele osób rozpoznaje u siebie podobne doświadczenia:
- ciągłe czuwanie: sprawdzanie, liczenie, nasłuchiwanie, przewidywanie, w jakim stanie wróci bliska osoba,
- próby kontrolowania picia czy grania – i poczucie porażki, gdy to się nie udaje,
- branie na siebie odpowiedzialności za skutki cudzego zachowania, tłumaczenie go przed innymi,
- wstyd i ukrywanie tego, co dzieje się w domu,
- huśtawka między nadzieją a rozczarowaniem, obietnicami a ich łamaniem,
- coraz mniej miejsca na własne potrzeby, a w końcu trudność, by w ogóle je rozpoznać,
- napięcie w ciele, zmęczenie, samotność.
Z czasem pojawia się poczucie, że własne życie toczy się gdzieś obok. Wszystko, co ważne, dotyczy tej drugiej osoby.
Dlaczego tak trudno to zmienić?
Z zewnątrz rozwiązanie wydaje się proste: przestać się angażować, zadbać o siebie, czasem odejść. Od środka wygląda to zupełnie inaczej. Działa tu miłość, lojalność, lęk o drugą osobę, wstyd, ale też coś głębszego.
Współuzależnienie może rozwinąć się u każdego, kto przez długi czas żyje w takim napięciu. Często jednak ta rola okazuje się dziwnie znajoma. Wiele osób, które opiekują się uzależnionym partnerem, w dzieciństwie opiekowało się rodzicem – dbało o jego nastrój, łagodziło konflikty, ukrywało przed światem to, co działo się w domu. Więcej piszę o tym w tekście o DDA i DDD.
Psychoanalityk Sándor Ferenczi pisał o dzieciach, które czują przymus naprawiania wszystkiego, co w rodzinie się rozpada, i stają się „opiekunkami na całe życie”. Donald Winnicott opisywał z kolei, jak dziecko, którego potrzeby nie znajdują odpowiedzi, uczy się dostosowywać do potrzeb innych – kosztem własnej spontaniczności. W dorosłości bycie potrzebnym może stać się jedynym znanym sposobem bycia w relacji. A wtedy rezygnacja z tej roli budzi lęk, jakby razem z nią miało zniknąć coś bardzo ważnego.
Co może dać psychoterapia?
W psychoterapii psychoanalitycznej uwaga stopniowo przesuwa się z pytania „jak sprawić, żeby on lub ona się zmienił?” na pytanie „co dzieje się ze mną?”. Czego się boję, gdy przestaję kontrolować? Skąd znam to poczucie odpowiedzialności za cudze życie? Gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Ciekawe jest to, że ta sama czujność często pojawia się w gabinecie. Osoby współuzależnione potrafią troszczyć się o terapeutę, wyczuwać jego nastrój, starać się być „dobrym pacjentem”. Zauważenie tego i rozmowa o tym bywają przełomowe. Sesja może stać się pierwszą w życiu przestrzenią, która należy tylko do nich – bez obowiązku zajmowania się kimkolwiek innym.
Warto podkreślić jedno: terapia osoby bliskiej ma sens niezależnie od tego, czy osoba uzależniona podejmie leczenie. Pomoc oferują także poradnie leczenia uzależnień, które prowadzą programy dla rodzin, oraz grupy wsparcia, takie jak Al-Anon.
Gdzie kończę się ja
Kryształy, które przez lata narastały na skale, przyjmują jej kształt. Trudno powiedzieć, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. A jednak są czymś osobnym – mają własną strukturę i własne światło.
Jeśli w tym tekście rozpoznajesz coś ze swojego życia, możemy porozmawiać o tym podczas konsultacji w moim gabinecie we Wrocławiu.
Literatura
Cermak, T.L. (1986). Diagnosing and Treating Co-Dependence. Minneapolis: Johnson Institute Books.
Ferenczi, S. (1949). Confusion of tongues between the adults and the child. International Journal of Psycho-Analysis, 30, 225–230.
Mellibruda, J., Sobolewska-Mellibruda, Z. (2006). Integracyjna psychoterapia uzależnień. Teoria i praktyka. Warszawa: Instytut Psychologii Zdrowia PTP.
Winnicott, D.W. (1965). Ego distortion in terms of true and false self (1960). W: The Maturational Processes and the Facilitating Environment (s. 140–152). London: Hogarth Press.
Fotografia: Magdalena Siwczyk-Kępa.
